sobota, 22 marca 2014

Rozdział 1


Z mojego sennego marzenia wyrwał mnie przeraźliwy dźwięk budzika który strasznie mnie irytował. Nie otwierając oczu włożyłam rękę pod poduszkę i poomacku szukałam źródła dźwięku. Nie znajdując go tam jęknęłam i podniosłam głowę z poduszki. Rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam telefon na parapecie. Westchnęłam ciężko i wstałam żeby wyłączyć to urządzenie. Idąc z zamknęłam oczy żeby jeszcze chwycić trochę snu, przez co nie zauważyłam krzesła i się o nie potknęłam. Jęknęłam i zmuszona byłam do otworzenia oczu. Podreptałam i wyłączyłam alarm. Spojrzałam na wyświetlacz który pokazywał moją tapetę z napisem Happy i stwierdziłam że jest godzina 6:07 21 marca piątek. Chciałabym się uśmiechnąć ale jeszcze się nie obudziłam, więc kieruję się do łazienki żeby się tam załatwić i umyć zęby. Spojrzałam na tusz do rzęs i inne kosmetyki po czym wyszłam. Nie lubię sie malować i tego nie robię. No chyba że muszę. Gdy wróciłam do pokoju telefon wskazywał kwadrans po szóstej. Ubrałam się w rurki i luźną koszulkę. Wzięłam jeszcze koszulę w czarno czerwoną kratkę, którą przewiązałam przez biodra. Włosy związałam w luźnego koka do tego założyłam czerwoną bandanę. Z biurka wzięłam jeszcze zeszyt którego zapomniałam schować i wyszłam z pokoju. Gdy zamykałam drzwi z pokoju obok wyszedł dwuletni lablador o biszkoptowym umaszczeniu. Pies się przeciągnął i ziewnął
-Dzień dobry psiaku- wychrypiałam i zaczęła głaskać psa. Po chwili zeszłam po schodach i odłożyłam torbę w korytarzu na wiklinowy fotel, po czym przeszłam do kuchni gdzie wstawiłam wodę na herbatę. Miśka poszła do salonu i wskoczyła na fotel i poszła dalej spać. Czasem jej zazdroszczę. Wyciągnęłam swój ulubiony kubek. Po kilku minutach zalałam zieloną herbatę. Usiadłam przy stole i wyciągnęłam telefon. Gdy go włączyłam dostałam wiadomość o mailu który właśnie do mnie przyszedł. Otworzyłam wiadomość i zobaczyłam że jest to reklama jakiejś strony internetowej. Od razu usunęłam wiadomość i odłożyłam telefon. Wypiłam pół kubka i zostawiłam go na blacie. Wyszłam na korytarz i założyłam moją zielona kurtkę. Założyłam czarne trampki i zarzuciłam na ramię moją czarną torbę. Wyszłam z domu i zakluczyłam drzwi. Schowałam klucze do torby. Po zamknięciu furtki wyciągnęłam telefon z kieszeni i podłączyłam do niego słuchawki z których popłynęły pierwsze nuty piosenki OneRepublic - Something I Need i ruszyłam na przystanek. Chwilę poczekałam po czym przyjechał autobus. Wsiadłam do niego i usiadłam na miejscu przy oknie. Po piętnastu minutach byłam na przystanku pod szkołą. Przeszłam na dziedziniec szkoły przez który szybko przeszłam i weszłam do budynku szkoły. Poszłam do sztni odwiesić kurtkę i usiadłam pod klasą. Wyciągnęłam zeszyt z angielskiego i zaczęłam utrwalać słówka. Po piętnastu minutach zadzwonił dzwonek i razem z całą klasą weszłam do pomieszczenia. Lekcja przebiegła tak jak zawsze. Gdy wychodziłam z klasy zostałam popchnięta przez kilka osób. Poszłam pod klasę i tak jak poprzednio usiadłam pod nią ale tym razem wyciągnęłam telefon i weszłam na twittera i dodałam
  ,, Dobrze że dzisiaj piątek,,
,, Jak ja nie lubię matematyki,,
,, Nic mi się nie chce,,
Schowałam telefon do kieszeni i oparłam głowę o ścianę. Po chwili zadzwonił dzwonek.
**
Gdy wróciłam ze szkoły moja mama już była w domu
-Dzień dobry jak tam w szkole- zapytała, a ja zdjęłam ze stóp trampki. Pogłaskałam Miśkę po Glowie i weszłam do kuchni
-Dobrze dostałam 5 z angielskiego i pisałam sprawdzian z fizyki- otworzyłam lodówkę
-I jak ci poszedł i nie jedz nic bo zaraz będzie obiad- ja nawet nie patrząc na zawartość zamknęłam ją
-To z przyzwyczajenia, a sprawdzian dobrze napisałam wszystko może będzie cztery-nalałam sobie soku do szklanki i się go napiłam.
-To dobrze- powiedziała. Odłożyłam szklankę do zlewu i wyszłam z kuchni, wzięłam torbę z fotela i poszłam po schodach do mojego pokoju. Gdy weszłam od razu skierowałam się w stronę okna aby je odsłonić i uchylić. Gdy to zrobiłam rzuciłam się na łóżko. Wzięłam laptopa z podłogi i włączyłam go. Po zalogowaniu się zaczęłam przeglądać różne kierunki studiów w Londynie. Zajęło mi to pół godziny po których postanowiłam się przebrać w czarne legginsy i długą luźną bluzkę. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni.
-Rozłóż talerze i usiądź do stołu- poleciła mama. Z szafy wyciągnęłam trzy talerze które rozłożyłam. Jeszcze kilka lat temu wyciągałam pięć ale odkąd moi bracia wyjechali na studia to jest nas trzech. Pięć minut tata wjechał do garażu i po chwili był w domu. Po zjedzonym obiedzie pomogłam pozmywać. Następnie zaczęłam pomagać sprzątać dom na weekend. O godzinie 17:26 skończyliśmy i usiedliśmy w salonie aby pooglądać telewizję.
-Zuza a ty masz już wybrane na jakie studia chcesz iść?- zapytał się mój tata
-Przeglądałam oferty kilku szkół i będę składać podania, ale na razie nie powiem wam jakie bo nie chcę zapeszać- uśmiechnęłam się i powróciłam do oglądania telewizji.

-----------------------------------------
Jest rozdział 1 mam nadzieję, że wam się podoba i następny powinien pojawic się niedługo
KOMENTUJCIE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz